Podeszła ku...
Podeszła ku drzwiom. Wciąż miała wrażenie, że nadchodzi Chmara.
Przed waszym przyjściem powtórnie przeczytałam list Konstantego. Kłamstwo! Jeszcze wczoraj ukrywał się przed mobilizacją. Czy mógłby dziś napisać szczerze taki
list? Przeczytajcie sami, jeżeli chcecie... — podsunęła Aleksjejowi różową kopertę.
— Wierzę wam. — Kowszow z odrazą spojrzał na list.
— Obaj uknuli jakąś podłość. I mam takie uczucie, jak gdybym ja również brała w niej udział.
Usiadła obok Aleksjeja. Kowszow czuł, że Olga szuka u niego obrony i starał się ją uspokoić. Udało mu się to w pewnej mierze, ale jej niepokój i wzburzenie udzieliły się i jemu. Wbrew swej woli Aleksjej również nasłuchiwał, Czy gość nie idzie.
— Jak się zachować wobec Chmary? Zapewne nie wytrzymam i przepędzę go...
Olga patrzyła na Aleksjeja z wyrazem nadziei. Ten zastanawiał się przez chwilę, po czym rzekł: